Dolny Śląsk

Od kilku dobrych lat nosiłem się z zamiarem turystycznego wyjazdu na Dolny Śląsk, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie – zwykle moje ulubione Mazury, odległość, brak czasu itp. Dwa lata temu już prawie pojechaliśmy, wszystko było zaplanowane, ale prognozy pogody wstrzymały nas (i słusznie) przed tą eskapadą, pewnie wszyscy pamiętają śnieg i mróz w łikend majowy 2011, zwłaszcza w tamtym rejonie. W zeszłym roku szykowaliśmy się do wesela, a w tym wreszcie się udało!

Nie zraziła nas zapowiadana zła pogoda, 30 kwietnia zapakowaliśmy Carmellę i mimo wielu przeciwności losu, rzutem na taśmę, ruszyliśmy. Pojechaliśmy przez Złotoryję, jednak nie mogąc znaleźć tam sensownej restauracji, udaliśmy się do Lwówka Śląskiego, gdzie na rynku natrafiliśmy na świetną knajpkę, którą mogę polecić smakoszom (łatwo trafić bo to chyba jedyna knajpa w Lwówku 🙂).

Zrobiło się już trochę późno, więc skierowaliśmy się raźno ku pierwszemu celowi wyprawy – zamkowi w Świeciu.  Na miejscu przywitała nas, w trakcie rozmowy coraz sympatyczniejsza, dziewczyna, która z mężem kupiła 10 lat temu ten całkowicie zrujnowany, pochodzący z początku XIV wieku zamek. Udało im się już odbudować sporą część ścian i murów, ale jak twierdzili, pracy zostało im do końca życia. W tym roku planują wybudować i otworzyć dla zwiedzających karczmę, później odrestaurować piękną, malutką kaplicę dla celów sakralnych.

Za chmurami już zachodziło słońce, postanowiliśmy jeszcze po drodze zajrzeć do zamku Czocha. Jednak zrobiło się już ciemno i pewnie dzięki temu ten piękny gmach wydał się tajemniczy i groźny. Do środka, gdzie znajduje się ekskluzywny hotel dla gości głównie z Niemiec, nie udało się nam wejść. 

IMGP5179

Po koszmarnej podróży  w deszczu drogą ze Świeradowa Zdroju dotarliśmy nocą do pierwszej kwatery w Borowicach koło Karpacza. Dwie kolejne noce spaliśmy w Sosnówce, pięknym, starym tyrolskim domu „Nostalgia”, kwatera godna polecenia.

Następnego dnia wjechaliśmy na Szrenicę (chmury, mgła) i schodząc z niej natknęliśmy się przypadkiem na Wodospad Kamieńczyka, ale spieszyliśmy się by jeszcze zobaczyć zamki, więc nie zeszliśmy na sam dół (długa kolejka do kasy).

Pojechaliśmy na północ  i zwiedziliśmy zrujnowane zamki w Kamienicy Starej

i Rybnicy. 

W czwartek postanowiliśmy połowicznie zdobyć Śnieżkę, czyli podjechać wyciągiem na Kopę i wejść na szczyt. Tłumy „turystów” zniechęcały, ale nie ma zmiłuj, w odorze trawionego piwa i krzyków zdobyliśmy tą wybitną górę. Oczywiście widoki były znikome, chmury przysłaniały prawie całą okolicę, ale doznania przednie.

Piątek przeznaczyliśmy cały na zamki. Na pierwszy ogień Lipa, mój główny cel wyjazdu. Według różnych źródeł, zamek ten wybudowali Templariusze – świadczą o tym podobieństwa do innych zamków i budowli stawianych przez nich w różnych europejskich krajach. Do jego murów, w rogu przylega tajemnicza czterościenna wieża-piramida-kaplica. Raz w roku, przez otwór w zwieńczeniu szczytowym budowli, w dzień przesilenia letniego, promienie słońca wpadają do ulokowanej w lewym narożniku „studni”, o głębokości około 2 metrów.  Sugeruje to wyjątkową, zapewne ezoteryczną funkcję tej wieży – jakby kontynuacja „obserwatorium astrologicznego” wywodzącego się z druidzkiej kultury megalitycznych budowli. W ścianach wieży – około 2 metry nad ziemią i przy samym szczycie znajdują się podwójne otwory – prawdopodobnie mieściły one belki, które tworzyły w środku jakąś konstrukcję, może strop? Do tej wieży przylega małe, z zewnątrz pomieszczenie, w którym znajduje się kolejna „studnia” o średnicy około 5 metrów, głębokości 3-4 metrów, mająca zapewne również jakieś tajemnicze przeznaczenie. Cały zamek pełen jest ciekawych, tajemniczych piwniczek, przejść, fragmentów wykończeniowych, których pozostały niestety już żałosne szczątki. Bardzo miły i życzliwy człowiek, mieszkający całe życie obok zamku opowiadał mi, że około 40 lat temu zamek był odnowiony (sam pomagał w remoncie). Był własnością lekarki z Wrocławia pochodzenia niemieckiego, która mieszkała w nim, dbała o jego stan. Kiedy przeszedł w ręce innego właściciela, natychmiast popadł w ruinę, jego elementy zostały rozkradzione przez lokalną ludność. Widać było, że niedawno miały miejsce symboliczne prace remontowe, ale jak powiedział ów człowiek, właściciel zrobił to w celu pozyskania funduszy unijnych, a sam zamek wciąż pozostaje ruiną. Jest to wyjątkowy, bezcenny zabytek, któremu grozi całkowita dewastacja, polecam szybko się tam udać, póki jeszcze można do niego wejść.

Następny był zamek Świny. Pozostała znaczna część budowli, teren jest uprzątnięty, nawet można go oficjalnie zwiedzać – klucze ma lokalny, zawiany i średnio rozmowny pracownik, który za 5 zł wpuszcza na teren zamku.

Ostatni tego dnia cel wyprawy to zamek w Płoninie. Ten piękny kawał zamku jest obecnie intensywnie remontowany i żeby się do niego dostać trzeba trochę „użyć mocy” czyli pokonać ogrodzenie, więc pewnie niebawem będzie już pilniej strzeżony i sądząc po skali inwestycji  powstanie tu hotel dla naszych przyjaciół zza zachodniej granicy.

W drodze powrotnej pojechaliśmy jeszcze pod zamek w Bolkowie, ale był już zamknięty, z zewnątrz wyglądał zachęcająco, obleciałem go dookoła, mury solidne.

Wracając w sobotę zahaczyliśmy jeszcze o zamek Cisów – znalezienie go zajęło nam trochę czasu i wysiłku przy dotarciu i przeprawie przez potok. Zamek stoi na wzgórzu pośrodku lasu, nie ma w pobliżu żadnej miejscowości, co jest wyjątkowe w tym rejonie. Wchodzi się do niego nowo wybudowaną kładką, jednak wstęp jest wolny, pilnują go tylko olbrzymie winniczki.

 

I jeszcze takie coś odnotowaliśmy niedaleko naszej kwatery w Sosnówce, kosmiczna knajpa.

To takie moje luźne refleksje, jeśli kogoś zainteresują te zamki to w necie można znaleźć sporo informacji. Udało nam się oczywiście tylko lekko liznąć ogrom wspaniałych zamków i pięknej przyrody Dolnego Śląska, co pozostawiło uczucie rozbudzonego apetytu i pewności, że trzeba się tam wybrać jeszcze nie raz.

Reklamy

2 thoughts on “Dolny Śląsk

  1. pzkurtyna pisze:

    No, mrocznawa to kraina, dziadek wermaht, polówka, nahajka, szpicrutka, wąs podkręcony, służba molestowana, all the fewers grow…

  2. blb pisze:

    cała Polska w cieniu Śląska!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s